Cześć, uczyłam się w PLASTYKU dwadzieścia lat temu.
Rzeczywistość przez te lata bardzo się zmieniła a szkoła nadal istnieje , zmieniła tyko siedzibę.
Mój los kształtowało sporo wyborów, zawsze trudno było zdecydować mi się na jedną drogę.
Będąc w szkole uwielbiałam malować i pochłaniało mnie to kompletnie, w zasadzie nie wyobrażałam sobie, że mogłabym przestać. Po obronie dyplomu w ASP, pojawiła się przygoda ze scenografią filmową, poznałam wiele nowych technik, malarstwo trochę zeszło na plan dalszy, ale cały czas miałam kontakt z tworzywem i manualną pracą. Później pojawił się komputer, który stał się głównym narzędziem pracy
i tak powrócił do mnie temat projektowania i grafiki komputerowej
( mój główny kierunek studiów). Kolejnych 5 lat przepracowałam
w dużych firmach odzieżowych jako art. director , projektując duże kampanie reklamowe. Praca ta, znacznie wykraczała po za dziedzinę plastyki i dodatkowo wzbogaciła mnie o umiejętności organizacyjne, nauczyła odpowiedzialności za to co "wytwarzam" ( za duże nakłady wydawnictw, kampanie bilboardowe, itd.) Temat malarstwa zniknął bez śladu. Wielokrotnie próbowałam wpleść go w życie, zawsze pojawiała się jakaś wymówka.
Po latach pracy w korporacji wracam do wolnego zawodu, w pełnym tego słowa znaczeniu. Spróbuję podziałać na własną rękę, przenosząc dotychczasowe doświadczenia na grunt niezależnych działań. Liczę też , że z racji nienormowanego czasu pracy obudzi się we mnie wena twórcza. Usiłuję złapać do ogólno istniejącej gonitwy dystans i więcej czasu spędzać w przyrodzie niż w mieście, najchętniej we własnym ogródku. W dobie Internetu , łatwiej jest zbudować sobie enklawę własnego spokoju, realizować zlecenia nie ruszając się
z domu. Taki optymistyczny wariant założyłam.
W okresie studiów na Grafice w ASP i tuż po nich działałam na zlecenia, dzięki którym zyskałam trochę kontaktów, te z kolei napędzały inne. Jak zauważyłam taki mechanizm przekładał się na wszystkie dziedziny.
Pracę przy filmie traktuję jako przygodę, uległam magii planu filmowego, poznałam wielu interesujących ludzi, było tez sporo ciekawych wyzwań. Zrobiłam kilka scenografii do szkolnych etiud filmowych, pracowałam na planie francuskiego filmu kostiumowego("Marion du Fauet chef de voleur" prod. pol./franc) Najbardziej pochłonął mnie świat scenografii pracując przy filmach animowanych ( "Marchenbulder" reż. Marek Skrobecki),"O największej kłótni" z cyklu 14 bajek z królestwa Lajlonii Leszka Kołakowskiego. reż. Maciej Wojtyszko)
Praca w firmach odzieżowych poza zwykłą codziennością ,łączyła się również z ciekawymi sytuacjami, takimi jak plany zdjęciowe, pokazy mody, miałam też możliwość poznać i pracować z top modelką Claudią Schiffer, uznanymi fotografami.
Tak jak już wspominałam, obudziła się we mnie ponownie potrzeba niezależności. Pojawiają się nowe okoliczności, możliwości z których staram się korzystać. Nigdy nie wiadomo co przyniesie kolejny dzień, warto jednak być ciekawym nowych wyzwań
i podejmując się ich, działać z zaangażowaniem. Inaczej, jest to strata naszej własnej energii:)
Małgosia Wolańska

Cześć, uczyłam się w PLASTYKU dwadzieścia lat temu.
Rzeczywistość przez te lata bardzo się zmieniła a szkoła nadal istnieje , zmieniła tyko siedzibę.
Mój los kształtowało sporo wyborów, zawsze trudno było zdecydować mi się na jedną drogę.
Będąc w szkole uwielbiałam malować i pochłaniało mnie to kompletnie, w zasadzie nie wyobrażałam sobie, że mogłabym przestać. Po obronie dyplomu w ASP, pojawiła się przygoda ze scenografią filmową, poznałam wiele nowych technik, malarstwo trochę zeszło na plan dalszy, ale cały czas miałam kontakt z tworzywem i manualną pracą. Później pojawił się komputer, który stał się głównym narzędziem pracy
i tak powrócił do mnie temat projektowania i grafiki komputerowej
( mój główny kierunek studiów). Kolejnych 5 lat przepracowałam
w dużych firmach odzieżowych jako art. director , projektując duże kampanie reklamowe. Praca ta, znacznie wykraczała po za dziedzinę plastyki i dodatkowo wzbogaciła mnie o umiejętności organizacyjne, nauczyła odpowiedzialności za to co "wytwarzam" ( za duże nakłady wydawnictw, kampanie bilboardowe, itd.) Temat malarstwa zniknął bez śladu. Wielokrotnie próbowałam wpleść go w życie, zawsze pojawiała się jakaś wymówka.
Po latach pracy w korporacji wracam do wolnego zawodu, w pełnym tego słowa znaczeniu. Spróbuję podziałać na własną rękę, przenosząc dotychczasowe doświadczenia na grunt niezależnych działań. Liczę też , że z racji nienormowanego czasu pracy obudzi się we mnie wena twórcza. Usiłuję złapać do ogólno istniejącej gonitwy dystans i więcej czasu spędzać w przyrodzie niż w mieście, najchętniej we własnym ogródku. W dobie Internetu , łatwiej jest zbudować sobie enklawę własnego spokoju, realizować zlecenia nie ruszając się
z domu. Taki optymistyczny wariant założyłam.
W okresie studiów na Grafice w ASP i tuż po nich działałam na zlecenia, dzięki którym zyskałam trochę kontaktów, te z kolei napędzały inne. Jak zauważyłam taki mechanizm przekładał się na wszystkie dziedziny.
Pracę przy filmie traktuję jako przygodę, uległam magii planu filmowego, poznałam wielu interesujących ludzi, było tez sporo ciekawych wyzwań. Zrobiłam kilka scenografii do szkolnych etiud filmowych, pracowałam na planie francuskiego filmu kostiumowego("Marion du Fauet chef de voleur" prod. pol./franc) Najbardziej pochłonął mnie świat scenografii pracując przy filmach animowanych ( "Marchenbulder" reż. Marek Skrobecki),"O największej kłótni" z cyklu 14 bajek z królestwa Lajlonii Leszka Kołakowskiego. reż. Maciej Wojtyszko)
Praca w firmach odzieżowych poza zwykłą codziennością ,łączyła się również z ciekawymi sytuacjami, takimi jak plany zdjęciowe, pokazy mody, miałam też możliwość poznać i pracować z top modelką Claudią Schiffer, uznanymi fotografami.
Tak jak już wspominałam, obudziła się we mnie ponownie potrzeba niezależności. Pojawiają się nowe okoliczności, możliwości z których staram się korzystać. Nigdy nie wiadomo co przyniesie kolejny dzień, warto jednak być ciekawym nowych wyzwań
i podejmując się ich, działać z zaangażowaniem. Inaczej, jest to strata naszej własnej energii:)
Małgosia Wolańska